Ogromny pożar lasu w miejscowości Międzyleś w powiecie wołomińskim został ugaszony, jednak dla części strażaków skutki tej akcji nie zakończyły się wraz z opuszczeniem pogorzeliska. Jednostki uczestniczące w działaniach poniosły straty sprzętowe, a niektóre zostały zmuszone do uruchomienia internetowych zbiórek, aby odbudować swoją gotowość operacyjną.
W działaniach prowadzonych przy pożarze uczestniczyli między innymi druhowie z OSP Jadów (link do zbiórki). Zdjęcia wykonane podczas akcji pokazują skalę zaangażowania strażaków oraz warunki, w jakich prowadzono działania. Wielogodzinna praca w wysokiej temperaturze, trudnym terenie i ciągła eksploatacja sprzętu sprawiają, że każda duża akcja stanowi ogromne obciążenie zarówno dla ratowników, jak i wykorzystywanego wyposażenia.




Jak informują lokalne media, szczególnie dotkliwe straty poniosły jednostki OSP Turze oraz OSP Nowe Ręczaje. W przypadku OSP Turze podczas działań doszło najpierw do awarii wału napędowego, a następnie pożaru komory silnika samochodu pożarniczego. Pojazd, który przez lata służył strażakom, został poważnie uszkodzony.
Również druhowie z OSP Nowe Ręczaje wrócili z akcji ze stratami. W ich samochodzie podczas działań doszło do uszkodzenia instalacji elektrycznej. Awaria okazała się na tyle poważna, że jednostka rozpoczęła zbiórkę środków na odbudowę swojego potencjału operacyjnego.
Sytuacja wywołała dyskusję w środowisku strażackim. Wielu druhów zwraca uwagę, że uszkodzenia nie powstały podczas ćwiczeń czy wydarzeń okolicznościowych. Sprzęt został zniszczony podczas działań prowadzonych w celu ochrony lasów, mienia i bezpieczeństwa mieszkańców. To właśnie w takich momentach najczęściej pojawia się pytanie o systemowe wsparcie dla jednostek, które poniosły straty podczas akcji ratowniczo-gaśniczych.
Nie jest tajemnicą, że w wielu jednostkach OSP nadal wykorzystywane są pojazdy mające po kilkadziesiąt lat. Mimo ogromnego zaangażowania strażaków oraz coraz większych środków przeznaczanych na ochronę przeciwpożarową, część jednostek wciąż opiera swoją gotowość operacyjną na wysłużonym sprzęcie. Podczas codziennej służby sprawdza się on bardzo dobrze, jednak wielogodzinne działania prowadzone w ekstremalnych warunkach często ujawniają jego ograniczenia.
Po raz kolejny pojawia się więc pytanie, które wielu strażaków zadaje po podobnych zdarzeniach: czy jednostki, które straciły sprzęt podczas działań prowadzonych dla bezpieczeństwa mieszkańców, powinny być zmuszone do organizowania publicznych zbiórek? Niezależnie od odpowiedzi jedno pozostaje pewne – kiedy pojawiło się zagrożenie, strażacy nie zastanawiali się nad kosztami. Po prostu pojechali do akcji.

















