Mieszkańcy terenów położonych przy granicy z Białorusią zgłaszają problemy z połączeniami na numer alarmowy 112.
Według ustaleń Polsat News w części przypadków telefony komórkowe zamiast z polskimi nadajnikami łączą się ze stacjami bazowymi po stronie białoruskiej. W efekcie osoby próbujące wezwać pomoc mogą trafić do systemu obsługiwanego przez Białoruś.
Problem ma dotyczyć przygranicznych powiatów województwa podlaskiego, między innymi sokólskiego, hajnowskiego i siemiatyckiego. Zgłoszenia w tej sprawie trafiają zarówno od mieszkańców, jak i lokalnych samorządowców.
Starosta sokólski Piotr Rećko w rozmowie z Polsat News ocenił, że zakłócenia łączności są poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Jego zdaniem sytuacja wpisuje się w działania hybrydowe prowadzone przez Białoruś wobec Polski, wskazał również, że z niektórych miejsc nie da się normalnie połączyć z numerem 112 i przekazać informacji o zagrożeniu polskim służbom.
Do sprawy odniósł się również wojewoda podlaski Jacek Brzozowski. Poinformował, że w regionie prowadzone były kontrole, między innymi w powiatach siemiatyckim i hajnowskim. Z raportów ma wynikać, że połączenie z numerem alarmowym jest możliwe.
Czasami są problemy z dostępem zasięgu i wtedy, żeby się dodzwonić, trzeba poczekać trochę dłużej – powiedział wojewoda.
Władze województwa zapowiadają rozmowy z operatorami telefonii komórkowej. Celem ma być poprawa pokrycia przygranicznych miejscowości sygnałem polskich sieci, tak aby ograniczyć ryzyko przełączania się telefonów na nadajniki znajdujące się po białoruskiej stronie granicy.
Utrudnienia nie dotyczą wyłącznie połączeń alarmowych. Mieszkańcy przygranicznych miejscowości od lat wskazują, że ich telefony potrafią automatycznie logować się do zagranicznych sieci, co może powodować dodatkowe koszty podczas zwykłego korzystania z usług komórkowych.
