Funkcjonowanie Alertu RCB, który ma ostrzegać obywateli przed niebezpieczeństwem ponownie wzbudziło wątpliwości. Podczas zmasowanego ataku powietrznego na zachodnią Ukrainę część mieszkańców Lubelszczyzny nie otrzymała wiadomości o zagrożeniu.
„Uwaga! Uwaga! Uwaga! Na obszarze zachodniej Ukrainy trwa zmasowany atak powietrzny. Śledź komunikaty” – brzmiała wiadomość wysłana na telefony mieszkańców regionu o godzinie 15.07.
Zaledwie sześć minut później RCB przekazało kolejny komunikat. Informowano w nim, że atak się zakończył, a na terytorium Polski nie ma zagrożenia. Jak informuje Polsat News okazało się, że nie wszyscy odbiorcy otrzymali obie wiadomości. Część mieszkańców zobaczyła wyłącznie SMS informujący o odwołaniu niebezpieczeństwa.
Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka wyjaśniła, że RCB przekazuje alerty operatorom sieci komórkowych, a dopiero oni rozsyłają wiadomości do użytkowników. Jak zaznaczyła, „był bardzo krótki czas pomiędzy informacją o zagrożeniu i odwołaniem zagrożenia”. Według resortu część operatorów mogła nie zdążyć z wysłaniem pierwszego SMS-a przed otrzymaniem komunikatu odwołującego alert.
Sytuacja ponownie wywołała pytania o skuteczność systemu ostrzegania. W lipcu, po wtargnięciu rosyjskiego pocisku manewrującego w polską przestrzeń powietrzną, mieszkańcy Lubelszczyzny również zgłaszali problemy z dostępem do szybkiej i jednoznacznej informacji.












