Pożar lasów w powiecie wołomińskim ponownie pokazał, jak duże znaczenie podczas największych akcji gaśniczych ma wsparcie z powietrza. W działaniach wykorzystywano między innymi policyjne śmigłowce S-70i Black Hawk ze zbiornikami do zrzutu wody. To maszyny, które od początku były przedstawiane nie tylko jako sprzęt policyjny, ale również jako ważne wsparcie dla Państwowej Straży Pożarnej podczas pożarów wielkopowierzchniowych, klęsk żywiołowych i innych sytuacji kryzysowych.
Ten wątek jest szczególnie ważny, bo dwa najnowsze Black Hawki trafiły do Policji w ramach wspólnego przedsięwzięcia Policji, Państwowej Straży Pożarnej i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Projekt „Pomagamy i chronimy – Policja i Państwowa Straż Pożarna na straży bioróżnorodności” był wart 350 milionów złotych. Zakładał zakup dwóch śmigłowców wraz ze specjalistycznym wyposażeniem do udziału w akcjach ratowniczo-gaśniczych, częściami zamiennymi oraz szkoleniami dla dodatkowych pilotów i mechaników.
W komunikatach dotyczących projektu wskazywano wprost, że maszyny mają być wykorzystywane między innymi do gaszenia wielkopowierzchniowych pożarów, działań ratowniczych, przeciwdziałania klęskom żywiołowym i ograniczania ich skutków. Sprzęt miał być rozdysponowywany za pośrednictwem Stanowiska Kierowania Komendanta Głównego PSP do działań na terenie całego kraju, a także poza jego granicami.
Obecnie lotnictwo Policji dysponuje 14 śmigłowcami. W tej liczbie znajduje się 5 maszyn S-70i Black Hawk, 7 śmigłowców Bell-407GXi oraz 2 śmigłowce Bell-206. Ostatni z pięciu Black Hawków został odebrany w listopadzie 2024 roku. Policja podkreślała wtedy, że zakończono proces transformacji floty statków powietrznych, a formacja posiada jedną z najnowocześniejszych flot tego typu w Europie.
Sam sprzęt to jednak tylko jedna część systemu. Druga to ludzie, którzy muszą ten sprzęt obsługiwać. I właśnie ten problem wrócił przy okazji dużego pożaru lasów na Mazowszu. Według ustaleń TVN24 w policyjnym lotnictwie brakuje pilotów posiadających uprawnienia do latania Black Hawkami. W maju stacja informowała, że przy pięciu maszynach tylko trzech pilotów miało uprawnienia na ten typ śmigłowca, a jedna załoga wymaga dwóch pilotów. Przy pożarze w powiecie wołomińskim media podawały, że w działaniach brały udział dwa Black Hawki, natomiast pozostałe maszyny nie zostały wykorzystane z powodu braków kadrowych.
To nie zmienia faktu, że śmigłowce, które pracowały nad pożarem, były dla strażaków realnym wsparciem. Przy pożarach lasów, szczególnie na dużych obszarach i w miejscach trudno dostępnych dla pojazdów gaśniczych, zrzuty wody z powietrza potrafią mieć ogromne znaczenie. Black Hawk może działać tam, gdzie dojazd zastępów jest utrudniony albo gdzie potrzebne jest szybkie uderzenie w rozwijające się zarzewia ognia.
Skala ostatniego pożaru pokazuje, że mówimy o działaniach wymagających ogromnego zaplecza. Według informacji przekazywanych przez służby i administrację, pożar w powiecie wołomińskim objął około 315 hektarów. W działania zaangażowanych było ponad 1500 osób, w tym około 1270 strażaków. Z zagrożonego terenu ewakuowano około 100 osób. Na miejscu pracowały między innymi kompanie gaśnicze, moduły GFFF oraz plutony LAS.
Dlatego pytanie nie brzmi, czy Black Hawki są potrzebne. Odpowiedź na to pytanie już znamy. Są potrzebne, szczególnie przy pożarach wielkopowierzchniowych, powodziach, ewakuacjach i działaniach w trudno dostępnym terenie. Prawdziwe pytanie brzmi: czy państwo jest w stanie w pełni wykorzystać potencjał maszyn, które zostały kupione również z myślą o wsparciu strażaków?
Ten temat nie powinien być sprowadzany wyłącznie do Policji. Z perspektywy strażaków sprawa jest szersza. Jeśli sprzęt finansowany w ramach projektu z udziałem PSP ma wspierać działania ratowniczo-gaśnicze w całym kraju, to równie ważne jak zakup śmigłowców jest zapewnienie odpowiedniej liczby wyszkolonych załóg, mechaników, gotowości technicznej i jasnych zasad dysponowania maszyn do największych zdarzeń.
Ostatnie pożary lasów pokazały, że Polska coraz częściej będzie potrzebowała skutecznego wsparcia lotniczego. Susza, silny wiatr, trudny teren i szybki rozwój pożaru sprawiają, że same siły naziemne mogą nie wystarczyć. Nowoczesne śmigłowce są ważnym elementem systemu, ale bez odpowiednio licznych i dostępnych załóg ich potencjał pozostaje ograniczony.
Dla strażaków najważniejsze jest jedno: w chwili największego zagrożenia sprzęt musi być nie tylko kupiony i wpisany do statystyk, ale realnie dostępny do działań. I właśnie o tym powinna dziś toczyć się najważniejsza dyskusja.

















