Po tygodniach publicznych wystąpień, komunikatów i ocen formułowanych głównie przez władze samorządowe, OSP Janów Podlaski po raz pierwszy w sposób uporządkowany i merytoryczny odniosła się do zarzutów pojawiających się w przestrzeni publicznej. Impulsem były pytania jednego z internautów, które trafnie zebrały najczęściej powtarzane wątpliwości dotyczące funkcjonowania jednostki.
W opublikowanej odpowiedzi OSP wyraźnie odchodzi od emocjonalnej narracji i skupia się na faktach. Strażacy podkreślają, że przez długi czas ich głos był słabo słyszalny, a zarzuty formułowane były bez możliwości bieżącego odniesienia się do nich. Najnowszy wpis ma – w ich ocenie – uporządkować sytuację i zamknąć część spekulacji.
Jednym z pierwszych poruszonych tematów była sprawa Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej. Zarząd OSP wyjaśnia, że zakończenie współpracy z dwojgiem opiekunów nie było decyzją nagłą ani personalną. Jak wskazano, w początkowym okresie funkcjonowania MDP zgłosiło się około dziesięciu opiekunów, którzy z czasem byli kolejno odsuwani lub sami rezygnowali. Równolegle liczba młodych członków drużyny spadła z około 30 do około 10 osób. Zdaniem zarządu sposób współpracy z opiekunami był niedopuszczalny, co wymusiło podjęcie decyzji organizacyjnych. Jednocześnie strażacy informują, że trwają prace nad wyłonieniem nowego, kompetentnego opiekuna MDP.
W odpowiedzi na pytania dotyczące gospodarki paliwowej OSP zwraca uwagę na kwestie formalne, które – jak podkreśla – są często pomijane w publicznych wypowiedziach. Zgodnie z zapisami Biuletynu Informacji Publicznej, prowadzenie dokumentacji eksploatacyjnej pojazdów pożarniczych, w tym rozliczanie kart drogowych i kart pracy sprzętu, należy do osoby zatrudnionej w Urzędzie Gminy na stanowisku ds. ochrony przeciwpożarowej. Strażacy wskazują, że przypisywanie tych obowiązków jednostce jest niezgodne z obowiązującym zakresem kompetencji.
Kolejną kwestią, do której OSP odnosi się wprost, jest brak podpisu pod umową z urzędem gminy. Jak zaznaczają strażacy, nie chodzi o sam fakt zawarcia umowy, lecz o jej treść. W ocenie zarządu dokument zawiera zapisy niekorzystne dla stowarzyszenia, podczas gdy postulowane od dwóch lat zmiany – m.in. dotyczące ubezpieczenia strażaków – pozostają bez odpowiedzi. Podpisanie umowy w obecnym kształcie oznaczałoby akceptację rozwiązań, na które jednostka nie chce się zgodzić.
OSP odniosła się również do zarzutów dotyczących braku udziału w mediacjach. Jak wyjaśniono, przed planowanym spotkaniem z mediatorem miały odbyć się dwa inne spotkania – z przewodniczącą rady gminy i radnymi oraz z komisją budżetową. Członkowie zarządu, pracujący zawodowo, pobrali urlopy, aby wziąć w nich udział, jednak oba spotkania zostały odwołane. Informacja o trzecim terminie pojawiła się w krótkim czasie, co – zdaniem OSP – uniemożliwiło ponowne zorganizowanie obecności całego zarządu.
W sprawie inwentaryzacji sprzętu strażacy informują, że proces został rozpoczęty, jednak komisja powołana zarządzeniem burmistrza pojawiła się w niepełnym składzie i bez przygotowania pozwalającego jednoznacznie określić, które elementy wyposażenia stanowią mienie gminy. W takich warunkach – jak podkreślają – prawidłowe przeprowadzenie spisu nie było możliwe.
W odpowiedzi na pytanie o brak wspólnego spotkania „przy jednym stole” OSP wskazuje, że w ostatnim czasie nie została poinformowana ani zaproszona na spotkanie dotyczące funkcjonowania jednostki, ani na konferencję prasową organizowaną przez władze gminy. Zdaniem strażaków trudno mówić o dialogu w sytuacji, gdy jedna ze stron nie ma możliwości przedstawienia swojego stanowiska.
Na koniec jednostka odniosła się do kwestii remizy. Jak podkreślono, propozycja władz nie dotyczyła rozbudowy istniejącego obiektu, lecz zmiany lokalizacji. Taki wariant został odrzucony przez strażaków w demokratycznym głosowaniu. OSP zaznacza przy tym, że nie zakładała złej woli władz i nie miała podstaw, by kwestionować przedwyborcze zapowiedzi budowy centrum ratowniczego, które miało służyć bezpieczeństwu mieszkańców.
Opublikowana odpowiedź pokazuje wyraźną zmianę tonu w komunikacji OSP Janów Podlaski. Zamiast emocjonalnych reakcji pojawia się próba uporządkowania faktów i odniesienia się do zarzutów w sposób systemowy. To moment, w którym spór wchodzi w nową fazę – a dalszy jego przebieg będzie zależał od tego, czy druga strona zdecyduje się na równie merytoryczną odpowiedź.
Do tematu będziemy wracać.
