Co jakiś czas w mediach społecznościowych pojawiają się podobne apele. Strażacy proszą o pomoc w zakupie samochodu. Powód bywa różny. Awaria, pożar pojazdu podczas działań ratowniczych, uszkodzenie podczas klęski żywiołowej lub po prostu kres możliwości technicznych wysłużonego wozu. W efekcie jednostka, która jeszcze chwilę wcześniej brała udział w działaniach ratowniczych, rozpoczyna zbiórkę pieniędzy na sprzęt niezbędny do dalszej służby.
Temat ponownie wrócił po ogromnym pożarze lasów w powiecie wołomińskim. Podczas działań uszkodzone zostały samochody należące do OSP Turze i OSP Nowe Ręczaje. W pierwszym przypadku służbę zakończyła ponad 50-letnia Tatra 148. W drugim awarii uległ około 30-letni Star 244. Obie jednostki rozpoczęły poszukiwanie środków na zakup kolejnych pojazdów.
To jednak nie jest odosobniona sytuacja.
W marcu informowaliśmy o OSP Domecko, gdzie 47-letni samochód ratowniczo-gaśniczy uległ awarii podczas działań związanych z usuwaniem plamy oleju. Wóz wrócił do jednostki na holu i został wycofany z podziału bojowego. W ostatnich latach podobnych przypadków było znacznie więcej. Najczęściej dotyczyły one pojazdów mających po kilkadziesiąt lat, które mimo ogromnego zaangażowania strażaków i mechaników coraz częściej osiągają granice swojej eksploatacji.
Wystarczy przypomnieć również sytuację po powodzi z 2024 roku. Wiele jednostek z południa Polski straciło wtedy sprzęt, wyposażenie, a w niektórych przypadkach również samochody ratowniczo-gaśnicze. Dla części pomoc przyszła szybko, inne przez wiele miesięcy czekały na finansowanie, naprawy lub możliwość zakupu kolejnego pojazdu. Przez ten czas ich gotowość operacyjna opierała się na wsparciu sąsiednich jednostek oraz doraźnych rozwiązaniach.
Nie sposób jednocześnie powiedzieć, że nowych samochodów się nie kupuje. Byłoby to zwyczajnie nieprawdziwe. W ostatnich latach do jednostek OSP trafiły tysiące nowych pojazdów finansowanych z budżetu państwa, funduszy ochrony środowiska, środków samorządowych oraz programów wsparcia. Co roku publikowane są kolejne listy jednostek, które otrzymują dofinansowanie na zakup nowych samochodów ratowniczo-gaśniczych.
Od kilku lat obowiązuje również system punktowy mający uporządkować proces przyznawania dotacji. Pod uwagę brane są m.in. gotowość operacyjna, przynależność do KSRG, wiek posiadanego sprzętu, liczba ratowników, rodzaj zabezpieczanego obszaru czy poziom zagrożeń występujących na terenie działania jednostki.
Mimo to po każdej publikacji list dofinansowań wraca ta sama dyskusja.
Strażacy zwracają uwagę, że obok jednostek realizujących setki wyjazdów rocznie wsparcie otrzymują również OSP notujące zaledwie kilka lub kilkanaście interwencji w ciągu roku. Nie oznacza to automatycznie błędnej decyzji. Każda jednostka działa w innych warunkach, a liczba wyjazdów nie może być jedynym kryterium oceny. Trudno jednak nie zauważyć, że samochód wykonujący kilkaset wyjazdów rocznie zużywa się znacznie szybciej niż pojazd wykorzystywany sporadycznie.
Być może właśnie tutaj warto rozpocząć dyskusję.
Czy obecny system wystarczająco mocno uwzględnia rzeczywiste obciążenie operacyjne jednostek?
Czy nowy samochód powinien trafiać przede wszystkim tam, gdzie pracuje najintensywniej, a po kilku latach służby być przekazywany do jednostki o mniejszej liczbie wyjazdów?
Czy po utracie samochodu podczas działań ratowniczych jednostka powinna być skazana na internetową zbiórkę, czy może powinna istnieć wojewódzka lub krajowa rezerwa pojazdów zastępczych?
Coraz częściej pojawiają się również głosy o potrzebie stworzenia ogólnopolskiej bazy sprawnych, używanych samochodów pożarniczych wycofywanych z PSP i większych OSP. Takie pojazdy mogłyby być czasowo użyczane jednostkom, które nagle tracą swój podstawowy sprzęt podczas pożaru, powodzi, wypadku lub awarii.
Nie ma jednego prostego rozwiązania. Nie ma też jednego winnego. Są natomiast kolejne przykłady pokazujące, że problem istnieje i regularnie wraca przy okazji dużych działań ratowniczych.
Dlatego zamiast kolejny raz skupiać się wyłącznie na internetowych zbiórkach, warto zastanowić się nad tym, czy obecny system wymiany floty i wsparcia jednostek po utracie sprzętu rzeczywiście odpowiada potrzebom współczesnego ratownictwa.
Jakie jest Wasze zdanie? Czy obecne zasady są sprawiedliwe i skuteczne, czy najwyższy czas rozpocząć rozmowę o zmianach?
