Spór wokół OSP Janów Podlaski trwa od wielu miesięcy, a jednym z dokumentów, który od początku miał duże znaczenie w tej sprawie, był protokół ze spotkania z 16 stycznia 2026 roku w Urzędzie Miejskim w Janowie Podlaskim. To właśnie w nim zapisano bardzo daleko idące oceny dotyczące funkcjonowania jednostki, jej relacji z samorządem, gotowości do działań oraz wpływu sytuacji na bezpieczeństwo mieszkańców.
Protokół był już wcześniej przedmiotem publicznej dyskusji. Wynikało z niego, że w spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele gminy, Policji, Państwowej Straży Pożarnej oraz struktur ZOSP RP. W dokumencie zapisano m.in. wnioski o konieczności podjęcia działań nadzorczych i prawnych wobec OSP Janów Podlaski, ograniczeniu finansowania jednostki, wzmocnieniu innych OSP, a także analizie działań zmierzających do powołania nowej jednostki OSP na terenie Janowa Podlaskiego.
Najważniejsze pytanie brzmi dziś jednak inaczej niż kilka miesięcy temu. Nie chodzi już tylko o to, co zapisano w protokole. Chodzi o to, czy dokument ten rzeczywiście oddawał stanowisko wszystkich uczestniczących w spotkaniu instytucji. Protokół został sporządzony przez pracownicę urzędu i zatwierdzony przez burmistrza Karola Michałowskiego. Pod dokumentem nie ma podpisów przedstawicieli Policji, PSP ani pozostałych uczestników spotkania.
Dodatkowo z korespondencji wynika, że 21 stycznia protokół został przesłany uczestnikom spotkania z prośbą o zgłoszenie ewentualnych uwag tego samego dnia do godziny 15.00. W wiadomości wskazano, że brak odpowiedzi będzie równoznaczny z akceptacją treści protokołu. To istotne, bo milcząca akceptacja dokumentu rozesłanego po spotkaniu nie jest tym samym, co osobisty podpis przedstawicieli służb pod konkretnymi tezami i wnioskami.
Nowe światło na sprawę rzucają odpowiedzi udzielone później przez Policję i Państwową Straż Pożarną. OSP Janów Podlaski wystąpiła do tych instytucji z wnioskami o informację publiczną, pytając m.in. o to, czy przedstawiciele służb mieli zastrzeżenia do gotowości operacyjnej jednostki, eksploatacji sprzętu, organizacji OSP, bezpieczeństwa mieszkańców oraz decyzji dotyczących dalszego funkcjonowania jednostki.
Odpowiedź Komendanta Komisariatu Policji w Janowie Podlaskim z 23 marca 2026 roku jest szczególnie istotna. Policja wskazała, że nie dokonywała oceny rzeczywistej gotowości bojowej OSP Janów Podlaski, nie oceniała stanu i sposobu eksploatacji sprzętu oraz pojazdów, nie oceniała organizacji jednostki, liczby strażaków, poziomu ich wyszkolenia ani skuteczności działań ratowniczo-gaśniczych.
W dalszej części pisma Policja wskazała również, że nie oceniała możliwości zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom przez OSP Janów Podlaski, nie sugerowała oparcia zabezpieczenia operacyjnego gminy na innych jednostkach OSP, nie popierała wypowiedzenia umowy dotyczącej funkcjonowania OSP Janów Podlaski w KSRG i nie oceniała skutków takiej decyzji. Komendant zaznaczył też, że nie uczestniczył w działaniach i decyzjach podejmowanych przez organy samorządu Gminy Janów Podlaski oraz nie jest organem doradczym tych podmiotów.
To właśnie tutaj pojawia się największy rozdźwięk. Z jednej strony mamy protokół, w którym zapisano bardzo mocne tezy dotyczące OSP Janów Podlaski i jej wpływu na bezpieczeństwo mieszkańców. Z drugiej strony mamy późniejszą odpowiedź Policji, z której wynika, że komendant nie dokonywał ocen w kluczowych obszarach, które w debacie publicznej mogły być odbierane jako wspólna ocena uczestników styczniowego spotkania.
Równie ważna jest odpowiedź Komendy Wojewódzkiej PSP w Lublinie z 26 marca 2026 roku. Komenda wskazała, że nie prowadziła inspekcji gotowości operacyjnej OSP Janów Podlaski oraz nie prowadziła kontroli wykorzystania sprzętu i pojazdów będących na wyposażeniu jednostki. Zaznaczono też, że organizacja funkcjonowania KSRG na terenie powiatu należy do Komendanta Miejskiego PSP.
W odpowiedzi KW PSP wskazano również, że wypowiedzenie umowy trójstronnej wpływające na funkcjonowanie OSP Janów Podlaski w strukturach KSRG nie powinno wpływać na bezpieczeństwo mieszkańców gminy, o ile członkowie OSP będą wykonywać zadania wynikające z ustawy o ochotniczych strażach pożarnych. To kolejny fragment, który trudno pogodzić z prostą narracją o jednoznacznym zagrożeniu bezpieczeństwa mieszkańców.
Te dokumenty nie zamykają sporu, ale bardzo mocno zmieniają jego odbiór. Protokół ze styczniowego spotkania przedstawiał sytuację OSP Janów Podlaski w skrajnie negatywnym świetle. Późniejsze odpowiedzi Policji i PSP pokazują jednak, że służby nie potwierdziły wielu ocen w takim zakresie, w jakim przeciętny czytelnik mógłby odczytywać je z protokołu.
Dlatego dziś najważniejsze pytanie brzmi: kto faktycznie sformułował najcięższe oceny wobec OSP Janów Podlaski i czy mieszkańcy otrzymali pełny obraz stanowiska służb? Jeśli dokument podpisany jedynie przez stronę urzędową zawiera tak daleko idące wnioski, a późniejsze odpowiedzi instytucji są znacznie bardziej ostrożne, to trudno uznać tę sprawę za zwykły spór o interpretację.
W tle pozostają kolejne decyzje i działania wobec OSP Janów Podlaski: spór o remizę, finansowanie, karty paliwowe, utraconą szansę na nowy samochód ratowniczo-gaśniczy oraz przekazywanie sprzętu. Teraz dochodzi do tego jeszcze jedno fundamentalne pytanie: czy cała narracja budowana wokół jednostki od początku była oparta na pełnym i jednoznacznym stanowisku służb, czy przede wszystkim na dokumencie przygotowanym i zatwierdzonym przez urząd.
To może być jeden z najważniejszych momentów w całej sprawie. Bo jeśli fundamentem kolejnych działań wobec OSP był protokół, którego najostrzejszych tez późniejsze odpowiedzi Policji i PSP nie potwierdzają wprost, to sprawa przestaje być wyłącznie lokalnym konfliktem. Staje się pytaniem o standard działania samorządu wobec jednostki ratowniczej, która przez lata odpowiadała za bezpieczeństwo mieszkańców.
